Torba do szpitala

piątek, 29 lipca 2016




Dla Mamy:


Dokumenty:

-karta ciąży 

-wyniki badań ( grupa krwi wraz z czynnikiem RH, ostatnia morfologia i mocz, wynik HBS, wynik GBS, HIV, inne druki z konsultacji np. na izbie przyjęć itp.)

-dowód osobisty

-nip zakładu pracy

-wizytówka położnej środowiskowej

-skierowanie do szpitala ( nieobowiązkowe)


Przed każdym wyjazdem do szpitala warto sprawdzić czy mamy wszelkie dokumenty i badania, aby później nie denerwować się dodatkowo. Jeśli nie mieszkamy daleko, wiadomo zawsze tatuś może dowieźć wyniki brakujących badań,  jednak sprawa komplikuje się, gdy mieszkamy np. godzinę drogi od szpitala. 

Na czas porodu i pobytu w szpitalu:

-koszula do porodu ( najlepiej na ramiączkach)

-szpitalne ubranie do porodu dla taty
-koszule do karmienia 2x
-szlafrok
-ręcznik duży i mały
-skarpety 3x
-majtki bawełniane - wysokie i niskie 

-klapki pod prysznic

-kapcie
-biuston
osz do karmienia (2 szt.)


-majtki siateczkowe 5x

-podkłady poporodowe(podpaski) 20x
-podkłady nieprzemaka
lne na łóżko 5x

-wkładki laktacyjne ok.10x

-poduszka rogalik do spania i karmienia
-maść na brodawki firmy Medela (lanolina)
-woda z dziubkiem 2x

-napój izotoniczny dla sportowców ( wskazane po maratonie porodowym :))
-coś do jedzenia ( biszkopty, rogalik itp.)

Opcjonalnie:

-nakładki silikonowe na brodawki

-laktator


Dlaczego koszula do porodu na ramiączkach? Nie wiem, czy już odwiedzaliście kiedyś porodówkę, ale ja mimo tego, że nie rodziłam, byłam już tam na zwiedzaniu, przy okazji zajęć w szkole rodzenia. Jest tam dość gorąco ze względu na maleństwa, które nie tolerują klimatyzacji, dlatego stwierdziłam, że wolę rodzić jak najmniej przyodziana niż nago :). 

 Dla tatusia, który chciałby być obecny przy porodzie, wymagane jest odpowiednie ubranie- fartuch medyczny. Najczęściej jest on sprzedawany w szpitalu, ale po odpowiednio wyższej cenie ( przebitka dziesięciokrotna), dlatego proponuje zakupić za kilka zł. na allegro.

 Jeśli tak jak ja nie zaśniecie bez poduszki jaśka pod głową, do szpitala weźcie taką 2w1 z funkcją rogala do karmienia- oszczędność miejsca w torbie, a przy pierwszych ciężkich i licznych podejściach do karmienia, na pewno taki wynalazek nam się przyda.

 Dla brodawek malutkich lub bardzo płaskich przydadzą się także nakładki silikonowe, które mają ułatwić przystawienie do piersi. Osobiście nie testowałam i chyba nie będę, ale na szkole rodzenia położne bardzo polecały. 
 Warto się dowiedzieć czego konkretny szpital, w którym będziemy rodzić wymaga- np. w moim szpitalu są laktatory, podkłady poporodowe, pampersy, rożki i ubranka dla maluszków, jednak ja wolę być ubezpieczona i mieć swoje w razie czego :).



Higieniczne:


-płyn do higieny intymnej
-tantum rosa 2x
-żel pod prysznic
-szampon i odżywka do włosów,  suchy szampon
-szczotka do włosów
-szczoteczka do zębów
-pasta do zębów

-krem do twarzy


-płyn micelarny

-chusteczki nawilżane
-woda termalna - warto mieć podczas porodu

-dezodorant

-chusteczki higieniczne
-żel antybakteryjny do rąk

-kosmetyki do makijażu


-bezbarwna pomadka do ust

-lusterko

-gumki do włosów
-telefon, ładowarka


Opcjonalnie:

-aparat lub kamera
-olejek do masażu

-piłeczki do masażu

-dmuchane koło ratunkowe - do siadania po nacięciu krocza


Dla Dziecka:

-chusteczki nawilżane
-maść linomag lub bephanten lub alantan

-krem do smarowania pupy
-skarpetki bezuciskowe 3x
-czapeczki 2x
-body z krótkim i długim rękawem
-kaftaniki
-pajacyki ( najlepiej rozpinane przez środek)
-spodenki
-rękawiczki niedrapki ( odchodzi się od stosowania )
-pampersy jednorazowe 20x
-pieluchy tetrowe 4-5x
-duża pieluszka bambusowa
-rożek lub kocyk 


Dla maluszka spakowałam różne rozmiary ubrań tzn. 56 i 62 - szkoda, że usg jeszcze dzidziusia nie mierzy w brzuchu  przed porodem ;). Zabieram 2 pary rękawiczek niedrapek, choć użyję ich w ostateczności, kiedy mały zacznie się mocno drapać. Położne na szkole rodzenia odradzają stosowania ich, aby od pierwszych godzin po narodzinach zapewnić dziecku tzn. sensoryczność i dostęp do bodźców, tak aby mogło lepiej poznawać świat. 

Na powrót ze szpitala:


-ubrania na powrót ze szpitala - luźne

-w zależności od pogody coś cieplejszego do ubrania dla maluszka
-fotelik/nosidełko 


Dajcie mi znać w komentarzach, czy o czymś zapomniałam, a może u któreś z was życie zweryfikowało, że w szpitalu przydałoby się jeszcze coś co ułatwi życie w tych pięknych, ale często dość trudnych chwilach ;)

 Jeśli właśnie pakujecie się do szpitala to ja z całego serca życzę wam szybkiego, najlepiej bezbolesnego porodu i dużo dużo zdrowia dla was i maluszka po porodzie :) !!!



Czytaj dalej »

Mój Foodbook, czyli jak odżywiam się w ciąży?

czwartek, 7 lipca 2016

 Ostatnio mało mnie na blogu, jest to spowodowane zbyt szybkimi i dużymi zmianami w moim życiu, jednak postanowiłam wykorzystać te zmiany jako pomysł na wątki blogowe. Ciąża to temat rzeka i dzięki programowi 500 + to zjawisko natury występuje chyba ostatnio częściej niż zwykle ;).
  Dzisiaj trochę o odżywianiu, nie będę pisać diecie bo dla mnie to słowo kojarzy się z czymś na chwilę i z czymś niezbyt dobrym. Nasze odżywianie ma być wpasowane w nasz styl życia, uważam, że nie należy go drastycznie zmieniać i eliminować wszystkiego naraz, bo grozi to tylko nieprzyjemnymi skutkami ubocznymi. W ciąży staram się odżywiać normalnie i nie popadać w paranoje. Odstawiłam kilka produktów i jeszcze bardziej przyjrzałam się swoim posiłkom, ale o tym za chwilę. Podzieliłam wątek na kilka części, aby łatwiej było to wszystko opisać. Zapraszam do lektury ;) :


Śniadania / Kolacje


 W moim śniadaniowym menu nie zmieniłam zbyt wiele, nadal pojawiają się w nim najczęściej kanapki, ponieważ z reguły nie przepadam za śniadaniami na słodko. Ciąża jednak ma swoje uroki i to dzidziuś chyba wie czego potrzebuje najbardziej, bo mimo wszystko ostatnio zjadam więcej jaglanki, musli i pancaksów. Staram się bardzo aby na kanapce pojawiał się ser jako źródło wapnia, wędlina, warzywa i ew. dodatek np jajka. Wędliny kupuję z tej "wyższej półki" bez sztucznych dodatków i mnóstwa konserwantów. Mieszanki musli komponuje sama, dorzucam do nich płatki owsiane, kukurydziane, suszone owoce, różnego rodzaju orzechy itp. Często też wkrajam do płatków owoce. Jaglankę zawsze gotuje na wodzie i mleku, dodając później odrobinę miodu i owoce. Pancakes robię najczęściej w sobotę lub w niedzielę, kiedy moja druga połowa ma wolne i razem możemy zjeść coś dobrego. Mój mąż to chyba największy fan pancaksów ;).

 Jeśli chodzi o kolację to jem ją najpóźniej o 21, ponieważ w zaawansowanej ciąży czasami występuje u mnie zgaga, kiedy zbyt szybko po kolacji położę się spać. A na kolację królują u mnie sałatki, tortilla, burger z chudym filetem z indyka albo kanapki. Czasem nie mam ochoty na zbyt treściwą kolację i kończy się na sałatce owocowej lub twarożku z warzywami. Na bardziej sytą i może trochę cięższą kolację pozwalam sobie od czasu do czasu, najczęściej kiedy w ciągu dnia zjem lekki albo bardzo wczesny obiad.


1.Jaglanka z borówkami i bananem 2.Musli z owocami i jagodami goji  3.Kanapki z serem, warzywami i jajkiem  4.Pancakes z bananami 5.Jajecznica z szynką  6.Tortilla ze szpinakiem i serem favita  7.Chude parówki Sokoliki   8.Kanapki z szynką i jajkiem   9.Mix sniadaniowy
1.Nuggetsy z indyka z sosem miodowo-musztardowym  2.Tortilla z serem, szynką i pomidorem 3.Pancakes z ananasem  4.Sałatka z brokułami i jajkiem  5.Kanapki z twarożkiem i warzywami 6.Sałatka z pomidorami, kukurydzą i serem favita  7.Burger z piersi indyka 8.Naleśniki z kurczakiem, pieczarkami i kukurydzą  9. Sałatka owocowa

Obiady

 W przypadku obiadów moja inwencja twórcza nie ma tutaj granic. Uwielbiam gotować, dlatego ciągle eksperymentuje i udoskonalam swoje przepisy. Lubię w miarę lekkostrawne obiady, więc w moim domu króluje drób a zwłaszcza indyk. Wybieram go zamiast kurczaka, bo dużo mniejsze prawdopodobieństwo, że jest nafaszerowany antybiotykami. W ciąży niezbyt podchodzi mi czerwone mięso. Od święta zjem prawdziwego kotleta schabowego lub wołowego burgera. Czasem przyrządzę rybę w piekarniku z jakimś dobrym sosem i warzywami, ale niestety w sklepie niedaleko mnie mają bardzo kiepskie zaopatrzenie jeśli chodzi o ryby, dlatego też nie jem ich często. Z dań, które gotuje upatrzyłam sobie klopsiki z mielonej piersi indyczej. Robię je właściwie zawsze tak samo zmieniając tylko sosy i warzywa jako dodatek do nich.
  Niezmiennie kocham makarony, dlatego nadal z nimi eksperymentuje z tym, że na tą chwilę zrezygnowałam z pikantnych dodatków do nich. Naleśniki to królestwo mojego męża,  także dość często je jemy - z  różnymi dodatkami, i na słono i na słodko, z kurczakiem, warzywami, szynką, z twarożkiem, owocami, dżemem i czasami pozwolimy sobie nawet na nutellę ;)). Wcześniej chętnie sięgałam po ryż, jednak w ciąży nie bardzo mi on podchodzi, zamieniłam go na kaszę kus kus jako dodatek do mięs lub kaszę pęczak i przyrządzam ją po meksykańsku według świetnego przepisu Pani Asi z Kwestii Smaku.
 Zupy gotowałam w okresie zimowym dużo bardziej namiętnie niż teraz. Na tą chwilę, kiedy jest gorąco wole ugotować jedno danie, a w przypadku samej zupy byłoby to dla mnie trochę zbyt lekkie danie, nie mówiąc już o moim mężu, który lubi porządnie zjeść ;). Do zup stosowałam wywary na jarzynach i mięsie, w nielicznych przypadkach korzystałam z kostki bulionowej ale tej Eco, bez glutaminianu sodu.

 1.Naleśniki z kurczakiem, pieczarkami i pomidorami 2.Pulpeciki w sosie koperkowym z marchewką 3.Makaron z indykiem i szpinakiem 4.Filet z kurczaka z mozzarellą 5. Pulpeciki w sosie chrzanowym 6.Łosoś z borowikami i sosem śmietanowym 7.Roladki drobiowe z papryką 8.Pierogi ruskie ze śmietaną 9.Kurczak tetrazzini


1.Filet z indyka panierowany 2.Filet z kurczaka w sosie pieczarkowym 3.Spagetti bolognese z indykiem 4.Pulpeciki w sosie chrzanowym z ćwikłą 5.Naleśniki z twarozkiem i sosem truskawkowym 6. Orientalne risotto 7.Spagetti z mięsem i pomidorami  8.Gulasz drobiowy  9.Spagetti bolognese

1.Filet z indyka w sosie szpinakowym 2.Kurczak tetrazzini 3. Żurek  4.Kotlety mielone z buraczkami
5.Spagetti carbonara z cukinią 6.Schab po karaibsku 7.Pulpeciki w sosie koperkowym 8.Ryż z kurczakiem słodko- kwaśny  9.Filet panierowany z indyka

Napoje


 Jak już być może zauważyliście, jestem wielką fanką herbaty i nie potrafiłam z niej całkiem zrezygnować, nawet w ciąży. Dbałam o to, aby jednak częściej pić herbatkę owocową niż czarną lub earl grey, a nawet jeśli piłam czarną to bardzo słabą. Teraz w lecie uwielbiam mrożone herbaty, pamiętając, że każda ma w sobie teinę, więc staram się, nie dostarczać dzidziusiowi zbyt dużej dawki. Kawę wyeliminowałam prawie całkowicie, ponieważ zawsze piłam ją tylko dla smaku i nigdy nie byłam od niej uzależniona, teraz nie mam problemu z odstawieniem jej, ale zdarza mi się wypić słabiutką ok. raz na dwa tygodnie.
 Z napojów bardzo podchodzą mi koktaile owocowe, czasem owocowo-warzywne ewentualnie mleczno-bananowe z dodatkiem np. kakao. Często eksperymentuje z różnymi dodatkami do koktaili, co mogliście już zobaczyć w tym poście .
 Co jak co, ale najlepszym i najzdrowszym napojem jest jednak woda, dlatego dodaje do niej lód, owoce, sok z cytryny i mięte. Jest to najcudowniejsza mieszanka na upały, która świetnie gasi pragnienie i nie dostarcza niepotrzebnych pokładów cukru, jak w przypadku słodkich gazowanych napojów ;)


1. Mrożona herbata Earl Gray/ Lemoniada 2.Mrożona kawa 3. Najlepsza Earl Gray z Teekanne 4.Koktail oczyszczający 5.Koktail mango i bananem 6. Koktail truskawkowy 7. Lemoniada arbuzowa 8. Smoothie truskawkowe  9.Woda z cytryną i miętą

Przekąski/ Grzeszki


 Ciężarna też człowiek, dlatego czasem można pozwolić sobie na coś dobrego, słodkiego i niekoniecznie dietetycznego. Pamiętałam przez całą ciąże o tym, aby z tym nie przesadzić, bo ani to dobre dla dzidziusia ani dla mojej figury. Jeśli chodzi o słodycze to wolałabym zawsze robić je sama w domu, jednak nie jest to możliwe, bo na co dzień jest mimo wszystko sporo zajęć, które zabierają czas, więc trzeba sięgnąć po gotowce. Z takich wybieram najczęściej jakieś pełnoziarniste ciasteczka, albo po prostu czekoladę ( nie całą tabliczkę ;)!)  a ostatnio bardzo podchodzą mi wszelkiego rodzaju lody w czekoladzie.
  Z rzeczy, które tworzę w domu sama są to: szybkie rożki francuskie z jabłkiem i cynamonem, crossisanty np. z nutellą, albo truskawkami, tiramisu bez jajek, tarta z brzoskwniami, ciasteczka pełnoziarniste z migdałami i nutellą.
 Pizza to mój ulubiony grzech w ciąży. Mcdonald's i inne tego typu rzeczy przez całą ciąże przegrywały właśnie z nią. Śmiejemy się z moim ukochanym, że Maks urodzi się z pizzą w rączce ;D
1.Rożki francuskie z jabłkami 2.Krakuski w czekoladzie 3.Tiramisu bez jajek 4. Pizza włoska 5.Tarta z brzoskwianiami 6. Krakuski pełnoziarniste 7. Ciastka pełnoziarniste z migdałami i nutellą 8.Płatki chocapic  9. Crossisanty z nutellą 


Produkty, które odstawiłam


  Z największym bólem serca odstawiłam wędzonego łososia i inne wędzone ryby, a także puszkowe. Łosoś przynajmniej raz w tygodniu towarzyszył mi przy śniadaniu, na kanapce z serkiem i koperkiem lub szczypiorkiem, ale w związku z tym, że surowe i wędzone ryby mogą zawierać bakterie listerii, musiałam go wyeliminować. Podobnie rzecz się ma z serami pleśniowymi i dojrzewającymi, prawdziwą fetą ( nie licze tu serów typu favita itp.), które produkowane są z niepasteryzowanego mleka, dlatego też nie było mowy o tym żebym po nie sięgała. O alkoholu chyba nie muszę wspominać, bo naukowcy dotąd nie zbadali jaka ilość jest już w stanie zaszkodzić płodowi. Ja pilnowałam się do tego stopnia, że nawet czekoladki ani cukierka z alkoholem nie tknęłam.    
 Zazwyczaj do musli dodawałam  sobie trochę siemienia lnianego nie mielonego, pewnego dnia usłyszałam, że niemielone i nie sparzone zawiera bardzo szkodliwy kwas pruski, którym można się nawet zatruć. Od tej pory nie ma mowy o siemieniu lnianym... Nie polecam także jedzenia w ciąży szynek dojrzewających typu parmeńska itp. chyba, że zostaną poddane obróbce termicznej. One także mogą zawierać bakterie listerii.
 Surowe jajka, które dodawałam do carbonary lub do tiramisu także zostały wykreślone z listy i zastąpione w carbonarze śmietaną a w tiramisu po prostu są pomijane i wcale to nie odbiera deserowi smaku ;)
 Wszystkie gazowane napoje praktycznie poszły w zapomnienie. Czasami zdarzy mi się wypić pół szklanki pepsi, kiedy jestem u kogoś w gościach i stoi przede mną wielka butla tego napoju - nie zawsze jestem w stanie się opanować ;). Nie będę także pisać, że całkowicie wyeliminowałam chipsy, bo jestem tylko człowiekiem i sprawa z tym wygląda tak samo- jem jak jestem u kogoś i przede mną stoi ogromna micha to nie ma mowy żebym nie zjadła choć trochę.


Zachcianki


 Na koniec zostawiłam mały wątek o tym, o czym krążą po świecie wielkie legendy. Niektóre ciężarne podobno mają ochotę nawet na takie rzeczy jak proszek do prania, kreda, papier itp. U mnie te zachcianki nie były aż takie nagłe i dziwne. Na początku ciąży faktycznie miałam ciągle ochotę na kwaśne- w ruch poszły kwaśne jabłka, ogórki i kapusta kiszona, kwaśne żelki, mandarynki. Nie trwało to jednak długo, bo później przyszła ochota na mięsne rzeczy, która właściwie trwa u mnie przez całą ciąże. Codziennie muszę zjeść jakieś mięso na obiad, bądź chociaż wędlinę na kanapce rano lub wieczór. W środku okresu ciąży częściej niż zwykle robiłam sobie budyń lub kasze mannę na mleku z sokiem malinowym, ale to też nie trwało bardzo długo. Teraz w końcowej fazie ciąży mam ogromną ochotę na płatki na mleku, jednak muszą to być  tylko cini minis lub chocapic i żadne inne być nie mogą. Najśmieszniejsze jest to, że nigdy nie przepadałam za tego typu przekąskami i zawsze się śmiałam z tych, którzy jedli to na śniadanie i dumałam[przy tym "co to za śniadanie ???". Teraz ochota na płatki dopada mnie czasem rano, czasem wieczór i nawet w południe i to tak zupełnie niespodziewanie. Żadnych innych dziwności nie zauważyłam. Zachcianki ciążowe to nie jest mit, ale moim zdaniem są stanowczo przereklamowane :)

Chyba, że któraś z was przeszła dramat z zachciankami ciążowymi ;)?


Czytaj dalej »

Tiramisu bez jajek

wtorek, 19 kwietnia 2016
 Każdy z nas ma czasem ochotę na małe co nieco i każdy z nas ma swoje ulubione pozycje na liście słodkości. Moim jednym z ulubionych deserów ( tak naprawdę lubię praktycznie wszystkie ;) ) jest tiramisu. Tylko co zrobić, jeśli trzeba się z ubóstwianego deseru pozbyć głównego składnika - jajek? Przetestowałam, czy aby nadal smakuje jak to prawdziwe, niepodrabiane tiramisu  i mogę was zapewnić, że smakuje wyśmienicie, pomimo braku w nim jajek, które wcześniej wydawały mi się tu niezbędne. Wszystkie osoby uczulone na jajka i kobiety w ciąży zapraszam do wypróbowania przepisu : 



Tiramisu bez jajek 

Składniki:
(6-8 porcji)

ok. 200g biszkoptów ( Lady fingers)
2/3 szklanki cukru pudru
500 ml śmietanki słodkiej 30%
250 g sera mascarpone
200 ml kawy espresso lub innej mocnej 
2 łyżki gorzkiego kakao

Bardzo mocno schłodzoną śmietankę ubijamy z cukrem pudrem aż będzie sztywna ( uważać, aby nie przedobrzyć, bo się zważy) Do śmietanki dodajemy serek mascarpone i na najniższych obrotach miksera delikatnie mieszamy uważając aby masa nadal była sztywna. W zaparzonej kawie maczamy biszkopty ( dosłownie na sekundę z jednej i drugiej strony aby nie nasiąknęły zbyt mocno). Biszkopty układamy w szklanej formie jeden obok drugiego i na tak ułożoną warstwę, wykładamy połowę masy śmietanowo - serowej i po rozsmarowaniu, posypujemy przez sitko gorzkim kakao. W ten sam sposób układamy drugie piętro deseru- biszkopty, masa i na koniec ozdabiamy ponownie kakao. Tiramisu schładzamy minimum 2-3 godziny w lodówce. 


Czytaj dalej »

Obiad w 30 minut # Orientalne risotto

poniedziałek, 11 kwietnia 2016
 Dzisiaj przepis dla fanów szybkich dań kuchni wschodu. Ryżowy misz masz, który nie wymaga kupowania wyszukanych, orientalnych składników, jest ekspresowy i bardzo smaczny. Danie świetnie nadaje się na obiad ale i także na kolację,  można je bez problemu odgrzać. W przepisie użyłam co prawda groszku, który niezbyt kojarzy się z kuchnią wschodu, ale jeśli go nie lubicie to możecie go pominąć- ja staram się wzbogacać dania o jak największą ilość różnorodnych warzyw, zwłaszcza teraz w ciąży ;) Nastawcie wodę na ryż i zaczynamy:


Orientalne risotto

Składniki:
(4 porcje)

2 torebki białego ryżu
2 nieduże piersi z kurczaka
1 cebula
Pół papryki czerwonej
Warzywa mrożone- mieszanka chińska
2-3 łyżki mrożonego groszku ( opcjonalnie)
2 łyżeczki przyprawy 5 smaków lub do kuchni chińskiej
Sól, pieprz
1 łyżka oleju

Nastawiamy w garnku posoloną wodę na ryż i gotujemy go według zaleceń do średniej miękkości. Kurczaka myjemy i kroimy w kostkę, obtaczamy w przyprawie 5 smaków lub do potraw chińskich. Cebulę i paprykę kroimy w drobną kostkę. W rondlu albo głębokiej patelni rozgrzewamy olej i smażymy kurczaka. Kiedy mięso lekko się zrumieni dodajemy pokrojoną w kosteczkę cebulę i paprykę. Po kilku minutach dodajemy mrożone warzywa i smażymy ok. 10 minut. Kiedy wszystko będzie już podsmażone dodajemy ugotowany ryż i dokładnie mieszamy, doprawiając do smaku solą i pieprzem.






Czytaj dalej »

Ekspresowe rożki francuskie z jabłkiem i cynamonem

sobota, 2 kwietnia 2016
 Dzisiaj coś specjalnego dla tych, którzy wiecznie się spieszą i dla tych którzy często mają wizyty niezapowiedzanych gości. Ekspresowe rożki z ciasta francuskiego z kawałkami jabłek, banana i cynamonem. Pyszne chrupiące, pachnące a co najważniejsze - jedne z szybszych ciastek jakie możemy zrobić i przy tym w ogóle się nie zmęczyć ani nie ubrudzić siebie i tysiąca naczyń. Całość wykonania z pieczeniem trwa około 30 minut. Polecam też zakupić sobie od czasu do czasu ciasto francuskie - warto mieć je zawsze w lodówce, bo nie jest drogie, dodatkowo ma zazwyczaj dość długą datę ważności a nigdy nie wiadomo kiedy może nam się przydać. Ja swoje rożki zrobiłam co prawda nie z okazji niezapowiedzianych gości, ale po prostu jako umilacz popołudniowej herbatki, dla siebie i mojej drugiej połowy. Ledwo przetrwały dwie sztuki do dnia następnego i to tylko z tego względu, że pilnuje aby nie zjeść zbyt wiele kalorii naraz ;) 

Rożki z ciasta francuskiego z jabłkiem i cynamonem
 

Składniki:

1 opakowanie ciasta francuskiego
1 duże jabłko
1 banan
łyżka soku z cytryny
łyżeczka cynamonu
łyżka brązowego cukru
1 roztrzepane jajko

 Jabłko i banana obieramy i kroimy w dość drobną kostkę, wrzucamy do miski i skrapiamy sokiem z cytryny. Do owoców dodajemy cynamon i brązowy cukier, wszystko razem mieszamy. Rozkładamy płat ciasta francuskiego na papierze do pieczenia i kroimy na 6 kwadratów. W jeden róg kładziemy po dużej łyżce farszu i sklejamy ciasteczka w trójkąty, dociskając boki widelcem. W powstałych trójkątach zawijamy pod spód boki gdzie został nadmiar wolnego ciasta. Ciastka smarujemy roztrzepanym jajkiem, posypujemy odrobiną brązowego cukru i robimy na wierzchu trzy nacięcia aby były dostęp powietrza do wnętrza. Wsadzamy ciastka do piekarnika rozgrzanego do 210 stopni ( z termoobiegiem) i pieczemy około 17-20 minut aż będą ładnie zrumienione.




Czytaj dalej »

Moje ulubione koktaile

poniedziałek, 21 marca 2016
    Wybaczcie mi chwilową przerwę w blogowaniu, jednak ostatnimi czasy moją głowę zaprzątają inne sprawy, dotyczące najważniejszego wydarzenia w życiu, jakie nastąpi w przełomie lipca i sierpnia, mianowicie - zostanę mamą ;). Jeśli śledzicie mojego instagrama, pojawiło się na nim ostatnio pierwsze zdjęcie z lekko już widocznym brzuszkiem. To już połowa ciąży, czas bardzo szybko leci i mija dzień za dniem. Dzidziuś rosnący coraz szybciej pod moim serduszkiem, skłonił mnie do jeszcze większego pilnowania tego co na dzień jem i pije. Nigdy nie miałam problemów z komponowaniem zdrowych posiłków, ale też nie wariowałam na punkcie składów produktów. Teraz trochę uważniej zaczęłam się im przyglądać, tak aby moja codzienna dieta była jeszcze zdrowsza i bez zbędnej chemii. Jeszcze częściej sięgam po owoce i warzywa, a najlepiej właśnie w formie koktaili i smoothies, bo nie codziennie mam ochotę na owoce w formie stałej. Takie bomby witamin i składników odżywczych to właśnie dla mnie w ciągu dnia ten dodatkowy posiłek, który powinnam zjadać od drugiego trymestru ciąży aby zachować właściwą dawkę kalorii i składników odżywczych dla mojego maluszka. Was ( także te nieciężarne osoby ;))  zachęcam do wypróbowania koktaili tak na co dzień, by dostarczyć sobie większą dawkę witamin i energii, zwłaszcza jeśli uprawiacie sport albo wasze życie to maraton - ciągle w biegu i w pośpiechu i chcielibyście zmienić swoją dietę na trochę zdrowszą. Taka porcja koktailu świetnie może nam zastąpić drugie śniadanie lub np. podwieczorek. Do przygotowania nie potrzebujecie ani dużo czasu ani specjalistycznego sprzętu, tylko chęci, produkty i ręczny lub kielichowy blender. Wszystkie podane składniki blendujemy razem do uzyskania gładkiego płynu. Oto moje zdrowe mikstury, które ostatnio podchodzą mi najbardziej :

Koktail Śniadaniowy


1 banan
1 szklanka mleka
2 łyżeczki kakao 
1 łyżka płatków owsianych
4 daktyle
2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej ( opcjonalnie)



Czytaj dalej »

Ekspresowy gulasz

piątek, 19 lutego 2016
Zima nie daje za wygraną i na polu mamy pogodę totalnie w kratkę- jesień, zimę i wiosnę w jednym, dlatego ja ciągle mam ochotę na rozgrzewające, bardziej kaloryczne potrawy. Na lekkie, wiosenne przepisy jeszcze przyjdzie czas, choć już co raz częściej w moim menu pojawiają się lżejsze potrawy. Pozostając w temacie szybkich obiadów, chciałam wam dziś polecić świetny gulasz. Może nie jest to obiad w 30 minut, ale mimo tego gwarantuje wam, że jest wart poświęcenia troszkę większej ilości czasu ;). Dzisiejszy gulasz to jego lżejsza wersja, ponieważ nie przepadam za mięsem wieprzowym i wołowym, dlatego do przepisu wykorzystałam mięso drobiowe, które też dużo szybciej się gotuje. Gulasz to potrawa typowo mięsna, jednak ja w każdej potrawie chciałabym przemycić choć trochę warzyw i innych dodatków, dlatego marchew, cebula, pietruszka i pieczarki nie znalazły się tutaj przypadkiem. Typowo gulaszowe przyprawy: papryka ostra, słodka i czosnek nadają mu świetny charakter i nie pozwalają zapomnieć, że mimo kilku zmian, pozostaje on nadal gulaszem ;). Możecie go podać z czym tylko macie ochotę, bo pasuje do niego kasza, pieczywo, ziemniaki i sądzę, że nawet na upartego ryż będzie tutaj dobrym dodatkiem. U mnie jako dodatek wygrała bagietka oraz tradycyjnie kiszone ogóry. Zapraszam was na gulaszową ucztę :




Czytaj dalej »

Obiad w 30 minut #Spaghetti Carbonara z cukinią

czwartek, 11 lutego 2016
Uwielbiam gotować i eksperymentować, co zapewne już zdążyliście zauważyć, a już najbardziej lubię gotować dania szybkie, nie zabierające zbyt wiele czasu, zwłaszcza wtedy, kiedy nie mam go w nadmiarze. Często zdarza mi się szukać i wymyślać dania, które będę mogła przygotować  w mniej niż 30 minut i wiem też, że wielu z was najbardziej interesują właśnie potrawy, których przyrządzenie nie zabierze dużo czasu a wasza wygłodniała druga połówka i dzieci długo nie będą jojczeć za uchem "jeeeeść!". Dlatego od dziś uruchamiam dla was na blogu cykl przepisów "Obiad w 30 minut". Dajcie mi znać w komentarzach co sądzicie o tym pomyśle, a tymczasem dziś zapraszam was na kolejną już na moim blogu Carbonarę - tym razem z dodatkiem cukinii, a ponieważ ostatnio wystrzegam się jedzenia surowych i półsurowych jajek, wykluczyłam je z przepisu, dlatego dzisiejsze spaghetti będzie trochę podrobioną wersją Carbonary ;) : 



Czytaj dalej »




SZABLON BY: Panna Vejjs.